Skip to content

o uzdrowieniu i psychoanalizie

Luty 9, 2011

na lodowisku. jedzie za mną dziecko, chwiejąc się na łyżwach. podjeżdża, dotyka mojego ramienia, mówi „O JEZU!” i… przestaje się chwiać. uzdrowiłam?

koleżanka chodzi na zajęcia do znanej pani profesor, gwiazdy polskiej psychoterapii, nurt wywodzący sie z szeroko pojętej psychoanalizy.

pewnego razu pani profesor tłumaczyła studentom, jak ciężką i żmudną pracą dla terapeuty jest przekonanie klienta do danej interpretacji jego wypowiedzi i zachowań. bo niezgoda na trudną prawdę, bo szereg mechanizmów obronnych, bo opór, bo niedojrzałość, bo.

i jedynym sposobem jest tu cierpliwe powtarzanie i powtarzanie. do skutku. aż pacjent dojrzeje i zrozumie.

koleżanka zapytała: „a co, jeśli się okaże, że interpretacja terapeuty była błędna?”

na co pani profesor odpowiedziała: „no to trudno!

Reklamy
4 Komentarze leave one →
  1. Luty 11, 2011 3:27 pm

    no niestety, nie pierwszy to i zapewne nie ostatni taki przypadek w historii psychoanalizy (= indoktrynacji), blah :/

    • Luty 12, 2011 12:41 pm

      chyba wręcz typowy. ale zdziwiłam się, że pani prof. tak wprost – myślałam, że to taka niepisana zasada raczej…

      • Luty 13, 2011 12:11 pm

        co sie bedzie kryla, skoro o tym tony ksiazek napisano ;) tylko klientow szkoda :/

      • Luty 13, 2011 1:49 pm

        no ale książki raczej nie przewidują błędu psychoanalityka… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: